Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 lipca 2010

O plaży raz jeszcze

Natknęłam się na krótki artykuł o czystości plaż i kąpielisk w Polsce i za granicą - wynika z niego, że 87 % plaż w Polsce spełnia podstawowe kryteria czystości wg norm UE (http://medplaneta.pl/styl-zycia/najczystsze-plaze-europy).
Nie wiem, jakie są dokładnie kryteria tej czystości, ale wiem, że wystarczyłoby odrobinę więcej dobrej woli ze strony plażowiczów, i więcej wysiłku ze strony władz lokalnych (przecież jest coś takiego jak choćby opłata klimatyczna - co za nią dostajemy?). Na prawdę odrobinę, bo wszechobecnych porzuconych petów i pudełek po nich nie da się nawet wytłumaczyć brakiem koszy - kosze widziałam przy każdym wejściu na plażę co najmniej dwa, a wejścia na plażę są co jakieś na oko 50 metrów, więc koszy jest chyba wystarczająco.
Miejsce petów jest w śmietniku, nie na plaży, gdzie potem wyjmują je z piachu dzieci i gdzie psują one sielski obraz czyściutkiej plaży z białym piachem.

O załatwianiu potrzeb fizjologicznych tuż przy ścieżce nawet mi się nie chce pisać, bo to taka oczywista oczywistość, że aż boli (tak, toitoie też są postawione przy wejściach).
Idiotów, którzy przy wejściach na plażę rozbijają szkło chętnie puknęłabym w łeb butelką, może zaczęliby myśleć. Szczęśliwie nikomu z nas w stopę nić się nie wbiło, ale można by miły spacerek boso przedłużyć jeszcze o kawałek, gdyby nie te szkła. Ze szkłami zresztą to juz nie jest brak dobrej woli, to zła wola, bezmyślność i nie wiem jeszcze co kieruje osobą, któa tłucze butelki zamiast wrzucić do kosza.

Ciekawa jestem, jak plaża karwieńska wygląda w sezonie, bo tuż przed sezonem było nieźle.

Apele o zachowanie czystości na plaży były fajnie zilustrowane w helskim fokarium - pokazane były różne śmieci i szacowany czas ich rozkładu oraz szkodliwy wpływ na faunę i florę. Szkoda, że tylko tam było to tak wymownie zaprezentowane. Człowiek jest w jakimś sensie na plaży gościem i tak się powinien zachowywać. Mam nadzieję, że pozytywna tendencja (mimo tych małych minusów, o których pisałam powyżej) utrzyma się i w kraju nad Wisłą i Bałtykiem będzie coraz czyściej, i w przyszłorocznym rankingu Polska wypadnie lepiej.

piątek, 9 października 2009

Dwa plus dwa


Pięć lat temu – równiutko – w uroczy, nieco chłodny dzień zawarliśmy z moim ukochanym związek małżeński (poważnie brzmi) – to już pięć lat, a cały czas mam świeże wspomnienia z tego dnia, było to bardzo pozytywne przeżycie. Przygotowywaliśmy się dzielnie wcześniej – wizyta w Urzędzie Stanu Cywilnego celem wypełnienia wstępnych papierków i zarezerwowania terminu, potem wybór miejsca na obiad dla rodziny i najbliższych (knajpki już niestety nie ma – chlip… ale są inne greckie, w jednej z nich zamierzamy świętować rocznicę). Potem łażenie po sklepach, wybór obrączek (z perspektywy wybór był słuszny, są solidne w wadze, nie widać na nich śladów zużycia, a białe złoto łączone z tradycyjnym dobrze się komponuje z innymi ozdobami), przymierzanie – garnituru i sukienki, jeszcze buty, umawianie się z fryzjerką (dzięki Kasiu – za fryzurę na ślub, każde fajne strzyżenie moje i Matyldy, mam nadzieję, że wrócisz do pracy i Maksia też cincin…). Wszystko się udało koncertowo, szczęśliwie mój kochany, zapobiegliwy przyszły mąż umył i zatankował dzień wcześniej naszego białego latawca, bo zamówiona taksówka nie dotarła. Golf służył za limuzynę, na masce umocowaliśmy bukiet i wjechaliśmy - jak paniska pod sam Urząd na Starówce. Gości było duuużo, pięknie nam klaskali, dobrze życzyli. Życzenia – jak widać się spełniły, po pięciu latach bilans jest mega dodatni – ja uważam się za osobę bardzo szczęśliwą (z małymi górkami, dołkami – ale w normie!) mamy dwoje cudownych, zdrowych i (już szczęśliwie nieco) podchowanych dzieci. Do tego przytulny dach nad głową, przyzwoite cztery kółka, wykształcenie i praca pozwalająca to wszystko jako tako utrzymywać. Kolejne rocznice przed nami, z nadzieją i optymizmem patrzę w przyszłość, jednocześnie staram się jak najbardziej docenić codzienność, bo jest się czym cieszyć, bez dwóch zdań. Dziękuję Ci Kochanie za ostatnich 10 lat, najlepszych z mojego życia.