Moja kochana córeczka zainteresowała się jakiś czas temu literkami i cyframi. Dzielnie wypisuje coraz bardziej kształtne i dające się odczytać litery. Jak na razie samodzielnie trzy wyrazy – literuje i pisze z wystawianiem języka rzecz jasna dla większej precyzji – M A M A T A T A M A X. Swoje imię jeszcze z pomocą (trudne jest Y i D, mylą się brzuszki, a literki odwracają jak w lustrzanym odbiciu). Chcąc podsycić już i tak zaawansowany zapał sprezentowałam jej ołówek, taki właśnie fajny do nauki pisania – gruby, trójkątny, w drewnianej oprawce z wesołymi rysunkami i z dość miękkim grafitem B.
Pasja malowania, kolorowania, produkowania potworów, zwierzaków, ludzików też została podlana – kredkami, które marzyły mi się jako dziecku, które z nabożeństwem pożyczałam od koleżanki i których zapach pałętał się gdzieś po pamięci. Mowa o progresso od koh-i-noor. Kredki jak najbardziej są w dalszej sprzedaży, dalej są produkowane w Czechach, pachną tak samo, rysują doskonale, Matyli się spodobały, a ja mam przy okazji spełnienie dawno zapomnianego marzenia, taka mała rzecz, a cieszy.
Malunki wychodzą nam coraz lepiej, już nawet i Max zaczął się przyłączać, na razie głównie podbiera/zjada kredki, ale też już trochę celuje w kartkę i jest chyba zdziwiony efektem kolorowej, zygzakowatej kreski pozostawionej przez ten dziwny patyczek. Miło popatrzeć, jak się rodzeństwo dogaduje, miód na moje serce po prostu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 października 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)
